sobota, 12 maja 2018

Toruń piernikami pachnący

Mam sentyment do tego miasta, ponieważ tam właśnie urodziła się moja Mama i z tamtych okolic pochodzi moja Babcia.
Nie znam dobrze Torunia, właściwie tylko trochę okolice Starego Miasta.
Jadąc do przyjaciół do Poznania kolejny raz postanowiliśmy zrobić sobie dłuższy postój i pospacerować po tym pięknym mieście. 
Ostatnim razem kiedy tam byliśmy srogi mróz zniechęcił nas do długich spacerów. 
Tym razem trafiliśmy na piękną pogodę. 
Obeszliśmy Stare Miasto i zawędrowaliśmy też nad Wisłę, gdzie z racji słonecznej aury, promenada tętniła życiem. 
Na każdym rogu można, rzecz jasna, zakupić najlepsze na świecie pierniczki.
Bardzo polecam spacer po wiosennym, urokliwym Toruniu! 

















środa, 25 kwietnia 2018

Szparagi warte uwagi

Na świeże szparagi, truskawki i pomidory czekam co roku z niecierpliwością.
No i nareszcie pojawiły się pierwsze krajowe szparagi. Nie mogłam się im oprzeć.
To moja wiosenna kulinarna miłość.

I znowu kasza, to moja miłość całoroczna :) 
Tym razem dostępna na rynku mieszkanka "ziarna Inków".
Ryż, amarantus, quinoa oraz bulgur z łubinu, ale można oczywiście użyć swojej ulubionej kaszy. 
Taka mieszanka dostarcza bardzo dużo cennego białka.
Do przygotowania tego dania użyłam także kiszonych buraków własnej produkcji, ale mogą być także marynowane lub pieczone.

Składniki:
ok. 100 g mieszkanki ziaren/kaszy
pęczek zielonych szparagów
 2 małe buraki (kiszone, marynowane lub pieczone) pokrojone na kawałki
ser kozi (może być też gorgonzola lub pleśniowy blue według uznania)
1 cebula
duży ząbek czosnku
sól
pieprz
trochę masła do podsmażenia 

Przygotowanie:
Mieszkankę kasz ugotować według przepisu podanego na opakowaniu. Ja do gotowania wrzucam kawałek kostki rosołowej (używam takich z dobrym składem). 
Cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy na maśle na dużej patelni razem z wyciśniętym ząbkiem czosnku. 
Szparagi płuczemy, kroimy w ok. 3 cm kawałki i wrzucamy na patelnię z lekko już podsmażoną cebulką. Chwilę podsmażamy całość, dolewamy odrobinę wody, przykrywamy pokrywką i dusimy aż szparagi zmiękną czyli ok 12 minut. Buraki kroimy w kostkę i wrzucamy do szparagów. Przyprawiamy solą i pieprzem. Podgrzewamy jeszcze pod przykryciem ok 5 minut. Mieszamy z kaszą. 
Podajemy posypane kawałkami koziego sera.

Smacznego!!!


piątek, 13 kwietnia 2018

Pizza z patelni

Kto z nas nie lubi pizzy? No właśnie, chyba nie znam takiej osoby. Bo pizzę lubi każdy!
Dlaczegóżby nie zrobić nieco zdrowszej wersji tej najbardziej znanej włoskiej potrawy. 
Nie ma przecież rzeczy niemożliwych.
Oto przepis na fit pizzę, którą robi się w zaledwie kilkanaście minut. 

Składniki ( na jeden placek):
2 łyżki mąki ryżowej ( można użyć swoje ulubione mąki)
2 łyżki mąki orkiszowej
1 jajko
4 łyżki mleka roślinnego (może być zwykłe mleko)
szczypta proszku do pieczenia
odrobina oliwy
sól, przyprawa do pizzy
ulubiony sos (ja zrobiłam lekko pikantny musztardowo-pomidorowy)  
dodatki - według uznania ( moja wersja jest z gruszką, serem pleśniowym, orzechami włoskimi i rukolą)

Przygotowanie:
Wszystkie składniki na ciasto dokładnie mieszamy i wlewamy na mocno rozgrzaną patelnię ( średnica ok 25 cm). 
Dobrze rozsmarowujemy ciasto, żeby miało równą grubość na całej powierzchni placka.
Pieczemy ok 2 minut aż będzie można przewrócić ciasto na drugą stronę. 
Po przewróceniu, zdejmujemy patelnię z ognia, smarujemy sosem i układamy swoje dodatki. 
Wierz posypujemy jeszcze odrobiną mieszanki włoskich ziół.
Przykrywamy pokrywką i ustawiamy na niewielkim ogniu na ok 10 minut aż wszystkie składniki będę ciepłe a ser się rozpuści.  
Na ostatnią minutę podkręcamy lekko ogień, żeby spód był bardziej chrupiący.

Smacznego!!!







wtorek, 20 marca 2018

Praliny czekoladowo-orzechowe

Uwielbiam gorzką czekoladę. Od jakiegoś czasu właściwie nie jadam w ogóle innej.
Pamiętam jak kiedyś moja Babcia próbowała mnie do niej przekonać, bo jadała tylko taką. 
Wtedy nie rozumiałam jak można jeść gorzką czekoladę skoro ma się ochotę na coś słodkiego. Zawsze odpowiadałam Jej, że to przecież nie słodycz. Teraz z czasem podzielam Jej upodobanie.
Widocznie mój gust smaków dojrzał z wiekiem i teraz mogę się delektować "niesłodkimi słodyczami". 
Najbardziej lubię polską czekoladę firmy Wawel z 70% zawartością kakao. Jest naprawdę smaczna. Moim skromnym zdaniem dużo smaczniejsza niż wiele drogich, markowych czekolad tych najbardziej popularnych. 

Składniki:
150 g masła orzechowego ze 100% orzechów
2 łyżeczki syropu z agawy
200 g gorzkiej czekolady
3 łyżeczki oleju kokosowego

Przygotowanie:
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej z olejem kokosowym. Wysmarować spód i boki foremek (użyłam sylikonowe jak do mufinek) czekoladą a następnie włożyć do lodówki aby czekolada zastygła, ok. 15 minut. Masło orzechowe wymieszać z syropem z agawy i rozłożyć równomiernie na wierzch zastygniętej czekolady w foremach . Wierzch polać ponownie czekoladą i schłodzić w lodówce.
Prawda, że szybkie i proste?!


Smacznego!!!




piątek, 16 lutego 2018

Domowa Nutella

Awokado, daktyle, orzechy, kakao i syrop z agawy.
Same zdrowe produkty, z których można otrzymać coś pysznego. Coś co lubią chyba wszyscy. Mowa oczywiście o Nutelli.
Najlepiej smakuje jedzona łyżką prosto ze słoiczka. Niestety nie ma w niej nic zdrowego.
Kiedyś gdzieś widziałam przepis na krem z awokado i kakao, a że akurat miałam w domu duże, dojrzałe awokado, postanowiłam spróbować.
I okazało się, że wyszedł pyszny i na dodatek zdrowy zamiennik popularnego smakołyku. 
Od razu też usmażyłam kilka naleśników. 
Naleśniki z twarożkiem (polecam ze Strzałkowa, jest wg mnie najsmaczniejszy) i domową Nutellą podbiły moje kubki smakowe :)
Ten przepis na "małe conieco" zdecydowanie zagości na stałe w mojej kuchni.

Składniki: 
1 duże dojrzałe awokado
5 suszonych daktyli, zalanych wrzątkiem i moczonych w wodzie ok. 15 minut aby trochę zmiękły
2 łyżeczki kakao
garść orzechów laskowych ( ja użyłam rozłupanych ze skorupek)
kilka pistacji niesolonych
kilka migdałów
syrop z agawy, ilość według uznania do uzyskania słodyczy

Przygotowanie:
Awokado obieramy ze skóry, kroimy na kawałki. Orzechy, migdały i pistacje mielimy na drobny pył w młynku. Ja mam taki stary, niezawodny młynek niby do kawy, ale mielę w nim wszystko.
Wszystkie składniki umieszczamy w blenderze i miksujemy do uzyskania jednolitej masy.
Przekładamy do słoiczka. Możemy śmiało przechowywać taki krem kilka dni.

Smacznego!!!





piątek, 2 lutego 2018

Tajskie smaki

Chyba jednak byłam grzeczna w zeszłym roku, bo pod choinkę dostałam bardzo fajne prezenty. Jednym z nich był voucher na warsztaty kulinarne kuchni tajskiej.
To, że uwielbiam gotować, wie każdy to mnie zna. 
Bardzo lubię orientalne smaki, sama od czasu do czasu także eksperymentuję z daniami azjatyckimi, jednak przyznać muszę nie jest to moja mocna kulinarna strona. Wychodzą mi zdecydowanie bardziej "spolszone" w smaku. Kiedy mam ochotę na sajgonki czy dobry pad thai wolę udać się do sprawdzonej knajpy i najeść do syta, tak aby zaspokoić na jakiś czas moje kubki smakowe.
Dlatego nastawiłam się, że czegoś się nauczę i podpatrzę co nieco co mogłabym wykorzystać gotując w domu. 
Podczas warsztatów uczyliśmy się przygotowywać cztery tajskie dania: mule po tajsku z bazylią i czerwoną pastą chilli, słynny pad thai z krewetkami, thai quick noodle moo oraz zupę na mleku kokosowym z owocami morza. Naukę każdego z tych dań najpierw rozpoczynał tzn. live cooking, czyli pokaz na żywo a następnie gotowaliśmy na swoich stanowiskach. 
Warsztaty prowadzone były przez polsko-tajskie małżeństwo. Ona - Tajka z krwi i kości, on - Polak, człowiek estrady, który każdą z potraw "doprawił" ciekawymi opowieściami z ich wspólnego życia i podróży. Nomen omen znamy tę parę nie od dzisiaj. 
Moja córcia oczywiście przyglądała się z boku, będąc pod czujnym okiem taty, gdyż na co dzień przecież asystuje mi w kuchni. Nich się uczy od najmłodszych lat, to za jakiś czas będę miała wspaniałą pomoc i pociechę. 
Smaki kuchni tajskiej uchyliły nieco rąbka tajemnicy przede mną, jednak nie jest to wbrew pozorom łatwa sztuka. Z pewnością podstawą są oryginalne, dobrej jakości produkty, których nie zakupimy w pierwszym lepszym spożywczaku. Zaskoczyło mnie, że Tajowie używają ogromnej ilości cukru praktycznie do każdej potrawy. Przełamują jednak jego słodycz, smakami ostrym lub kwaśnym.
Niewątpliwie spróbuję podjąć wyzwanie i odtworzyć w swojej kuchni dania, których się uczyliśmy. 
Kolendra, chilli, mleko kokosowe, tamarynd...hymmmmm nadal czuję te smaki na podniebieniu kiedy wracam myślami do tego popołudnia.
Kiedy nasza córka podrośnie zapewne wybierzemy się na wyprawę do Azji i będziemy mogli rozsmakować się w kuchni tajskiej jednocześnie wdychając tamtejsze powietrze. 












niedziela, 28 stycznia 2018

na Wajdeloty

Gdańsk Wrzeszcz to miejsce bardzo bliskie memu sercu. Mieszkałam tam przed 13 cudownych lat. 
Ostatnio bywam tam stosunkowo rzadko. 
Kilka dni temu miałam okazję przespacerować się swoimi starymi szlakami i spędzić kilka chwil z dawno niewidzianą koleżanką i jej synkiem, starszym od mojej córki o równe 2 miesiące. Oczywiście towarzyszyła mi moja córcia, ponieważ nadal jesteśmy jak papużki nierozłączki.
Na kawę i ciacho udaliśmy się (jako, że był z nami 8-miesięczny  gentleman) do niezawodnej kawiarni Fukafe, gdzie w opcji są zdrowe i przepyszne wege słodkości. 
Tym razem miałam przy sobie aparat, mogłam zatem uwiecznić także jej ciekawy wystój.
Polecam przepyszne ciasto jaglane! Palce lizać.